niedziela, 2 listopada 2014

Jesiennie vol.2

Już prawie listopad, pogoda iście jesienna, na szczęście zdarzają się ładne i dość ciepłe dni...Zaczynając od początku, udało mi się skleić filmik z naszych ostatnich agilitowych poczynań.



Staram się znaleźć w tygodniu trochę czasu na dłuższy spacer bądź jakiś trening, zamiast wieczornego klikania, bo to zostawiamy na zimę;) W okresie szkolnym jest to chyba najgorszy problem...CZAS na własne potrzeby. To jest chore, siedzimy w szkole przez pół dnia i po powrocie albo robimy zadania domowe albo uczymy się...totalnie bez sensu...Jedynym rozwiązaniem tutaj jest nauka w nocy:P Dobrze chociaż, że przedmioty, na które trzeba się więcej uczyć zniknęły z mojego planu lekcji:D


Weekendy ostatnio albo przeznaczamy na agility albo jeździmy do Annówki... Wybraliśmy się na październikówkę;) Vento miał momenty, nawet więcej niż momenty, genialnego geniuszu! Na pierwszej sesji robiliśmy odbicia od ciała, no i borderowi zdarzało się odbić mi się od ramienia...Pięknie! <3 Tylko szkoda, że moje oko wtedy obrywa od ogona:D
W kolejnej sesji rzucaliśmy tosika...iiiii...uwaga, uwaga...2 rzuty złapane na 4 strefie! Pierwszy toss i tak pięknie, oh oh rozpływam się!
Porobiliśmy też passing i dookoła świata, pod które przystawiałam się już jakiś czas...

fot. Monika Marciniak
Idąc dalej chronologicznie, ktoś 22 października skończył 6 lat! Od początku naszej wspólnej pracy widzę ogromne postępy...i ten kto widział nas kiedyś i teraz ma to samo porównanie co ja! Jeśli chodzi o agility, czuję, że w końcu się rozumiemy i biegamy RAZEM, a nie ja coś tam pokazuję, a Cody sobie hasa jak dzika kuna w agreście. Idziemy w kierunku A1 wielkimi krokami;)


Najbardziej mi się podoba w nim to, że zaczął się cieszyć ze wspólnej pracy, z kontaktu z człowiekiem. Jak zaczynaliśmy wchodzić w ten świat, było to na zasadzie "o matko, znowu coś chcę ode mnie". Jego motywacja bardzo się poprawiła. Widać, że wiele rzeczy sprawia mu przyjemność i cieszy się razem ze mną. Może nie do końca zawsze idzie po mojej myśli, ważne, że zrobi tak jak on chce. Ale to west, one tak mają. Jak zrobi mi na złość to cieszy się jeszcze bardziej! :D


Co do frisbee...nigdy nie będzie mistrzem nad mistrzami, ale moim jest i będzie na pewno! W tej dziedzinie też jest duży progress! Dwa lata temu robiłam z nim frisbee na smaki...Tak, byłam bardzo zdesperowana:P Potem zaczęłam o tym myśleć inaczej i bardzo dobrze! Cody nie chciał się szarpać, nie tylko frisbee, ogólnie. No więc wzięłam to na klatę i zaczęłam mu klikać szarpanie, niektórzy mogą mnie uznać za debila. Dzięki temu Cody nauczył się szarpać i po jakimś czasie zaczęło mu to sprawiać mega frajdę. Od tego czasu przy szarpaniu frisbee czuję, że Cody też używa trochę siły. No i oczywiście zaczął łapać backhandy! Może nie jest idealnie, bo często gubi dysk, ale i tak jest moim mistrzem!


Bardzo dużo włożyłam w niego swojej cierpliwości, nerwów itp...Ale opłacało się. Żyję nam się wspólnie o wiele lepiej. Mimo że nadal jest dużo rzeczy do przepracowania. Wiele z nich jest spowodowane złym prowadzeniem go w okresie szczeniaczkowym i późniejszym. Mogę śmiało powiedzieć, że jestem z niego dumna. No i oczywiście z siebie. Nigdy bym nie powiedziała, że zajdę z nim tak daleko i osiągnę tak dużo! Dla niektórych priorytetem jest wygranie zawodów...a dla mnie najważniejszą rzeczą jest, żeby nigdzie nie uciekł i chciał współpracować, ale zrobił mi parę niespodzianek i miałam to i to;)

fot. Weronika Maciejewska
Ostatnią niedzielę w październiku spędziliśmy na Annówka Cup. Nie wiem jak to skomentować, tak dobitnie i właściwie...:P Cody no nie do końca chyba miał dzień na bieganie, nie reagował na moje zmiany, nawet jak zrobię je za późno to kłoda stara się je ratować, ale tym razem stwierdził, że ma mnie głęboko:P Aczkolwiek! Nigdzie nie uciekł:D i nawet nie przeszło mu to przez myśl ♥ I kładeczkę zrobił pięknie! Co prawda nie zaliczył strefy zejściowej, ale przynajmniej ją przebiegł, a nie zrobił sobie spacerek:D
fot. Dominika Gawińska
Fot.Zosia Marek
Z Vento...no cóż. Tutaj ogromna wina we mnie. Borderek jest grzeczniutki, zapitala i stara się jak może...no ja też staram się jak mogę, ale nie do końca mi to wychodzi:D Długa droga przede mną.

fot. Zosia Marek
Fot. Zosia Marek
W międzyczasie udało nam się zakończyć sezon pływacki 2014...:D

 fot. Zosia Marek


18 komentarzy:

  1. Wow! Gratuluję tylu postępów :) Widać ,że włożyłaś w to dużo pracy .
    100 lat dla Cody'ego!
    Pozdrawiamy serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  2. 100 Lat dla Cody'ego !! :)
    I gratuluje wam postępów :) Życzę wam dalszych sukcesów :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zdjęcie z glonami mnie totalnie rozwaliło, gratuluję postępów i trzymam kciuki za dalszą pracę!

    OdpowiedzUsuń
  4. ciężkie te białe gadziny, ale uczą jak się cieszyć z nawet malutkich postępów :) nie pomyślałam wcześniej, może klikerem uda nam się w końcu zrobić ładne szarpanie frisbiaczami :D
    sto lat Codiemu! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ale się dzieje u Was, pięknie :)
    Wszystkiego dobrego z okazji urodzin Cody'ego.
    A glony wymiatają :D

    Pozdrawiamy

    OdpowiedzUsuń
  6. Jesteście wielcy! Oby tak dalej! trzymam kciuki mocno za WAs i Wasze działania!

    OdpowiedzUsuń
  7. 100 lat Cody!!
    Jesteście genialni!! :D
    Glony są super :D !

    OdpowiedzUsuń
  8. Strasznie lubie takie podejście jakie sobą reprezentujesz. Czytałam tą notkę z wielkim uśmiechem na twarzy, bo w każdym zdaniu widać jak bardzo kochasz swoje psy :) Myślę, że to właśnie miłość, akceptacja i stawianie czoła barierom czyni idealne teamy pies - człowiek <3
    Co do braku czasu przez szkołę to nie chcę zabrzmieć jak zrzęda, ale jeszcze dziś mówiłam, że wszystko oddałabym, żeby znów znaleźć się w liceum, bo miałam tyyyyyyle wolnego czasu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie jak skończę liceum to będę takiego samego zdania :P

      Usuń
  9. 100 lat Cody :D
    Bardzo fajnie czyta się o waszych postępach, o twojej fantastycznej pasji :)
    Ha, czas... cóż, naopowiadali mi jakie to liceum fajne, że mniej lekcji itd itd...
    Wszyscy skłamali :D W gimnazjum po przyjściu do domu miała w zasadzie święty spokój,
    teraz ten spokój został zakłócony...
    A tak trochę by the way - coś jeszcze fotograficznego robisz? Czy na to już kompletnie nie masz czasu (to by mnie nie zdziwiło)?
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm...no generalnie jakbym się spięła to dałabym radę spełniać się fotograficznie, ale jakoś nie czuję już tego tak jak kiedyś... ;)

      Usuń
  10. Uwielbiam ten agilitowy filmik! <3
    Cody zmieniał się właściwie na moich oczach i jestem pod ogromnym wrażeniem zmian, jakie w nim zaszły :D Nie jest to łatwy pies, a osiągnęłaś z nim bardzo wiele! Teraz i frisbee i agility ćwiczy z dużym zaangażowaniem i radością :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Kocham kocham to zdjęcie z nagłówka!!
    Nie mogłam się napatrzeć na fb!! <33
    Gdzie można się wybrać na taką fajną wycieczkę?:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko i wyłącznie w Słowackie Pieninki! <3

      Usuń
  12. Patrząc na Wasz blog nigdy nie wiem co powiedzieć, pozostaje mi jedynie podziwiać Wasze postępy i zdjęcia!

    OdpowiedzUsuń
  13. klikanie szarpania - mega pomysł :) gratulacje.

    OdpowiedzUsuń