czwartek, 21 listopada 2013

Szczeniaczkowy pamiętnik

Mało ambitny wpis, ale chcę być ze wszystkim na bieżąco :P
Jak narazie z młodym się głównie socjalizujemy i dużo bawimy, z resztą nie tylko ja się z nim bawie, bo UWAGA bawi się z nim o dziwo też Kłoda! Co mnie nieźle ździwiło, nigdy bym nie przypuszczała, że mój terrier będzie się NORMALNIE bawił i to jeszcze ze szczylem. No jest postęp 8) Gdy tylko mają okazje urządzają dzikie nawalanki.

Chodzimy też na wspólne spacerki, które wydawały mi się awykonalne. Najgorszym momentem chyba jest wyjście z klatki, bo wtedy nikt nic nie ogarnia, ale po przejściu kawałka trasy jest git i możemy lecieć dalej.



poniedziałek, 11 listopada 2013

Papisiowo

W niedzielę odwiedziły nas Paulina ze swoim stadem - Lucy i Shadow! Dziewczyny przyjechały na 1 noc, więc trzeba było się nacieszyć.
Nie daleko nas w centrum handlowym otworzyli nowy sklep zoologiczny, był możliwy wstęp ze zwierzakami, więc wzięłam małą czekoladową pchłę ze sobą. Za dużego wrażenia na nim wszystko nie zrobiło, ale i tak nie chciałam zbyt przesadzać z ilością nowych rzeczy. W końcu to jego pierwszy raz w mieście i w takim miejscu. Na początku nie ogarniał, ale nie wyglądał na zestresowanego. Dzielnie szedł przed siebie i wszystko obczajał. Potem skminił i był jeszcze bardziej pewny siebie, nawet do tego stopnia, że szarpał się smyczą.
Po chwili doszły do nas Paulina ze swoim dzikim australijskim stadem i Estera z Kendo. Wszystkie zrobiłyśmy zakupy, z których ja i moje psy jesteśmy bardzo zadowoleni :-P Jak to zwykle bywa w nowo otwartym sklepie... Nie dość, że jest tyle ładnych rzeczy to jeszcze -50% na zabawki i smycze :D

Kolejnego dnia poszłyśmy na szczeniaczkowy spacerek na ukochane pola :D Były oczywiście walki psów, wstęp za 20zł.


Wszystkie piesy pięknie się odwoływały i nie było z niczym większych problemów. Wszyscy wróciliśmy do domów mokrzy, ubłoceni i zmęczeni. Vento już coś o tym dobrze wie :-P Fotki może bez jakiejś rewelacji, ale uwieczniają nasz jesienno mglisty spacer.

A propos Kłody też mam dobre wiadomości. Po prawie miesięcznej przerwie wracamy do adżilitki :-D
Dzielny łajt coraz lepiej skupia się na mnie przy robiących coś piesach, wszyscy dobrze wiedzą, że miał kiedyś z tym duży problem, ale walczyłam! I walczę z tym jak lew dalej, co z resztą daje widoczne efekty.
Cody zaczął podszczekiwać na torku, czego nigdy kiedyś nie robił, mi to nie przeszkadza. Jak mu to pomaga w bieganiu to czemu nie :-P
Cody też dostał przedwczesny prezent świąteczny :-)
Frisbiczki też coraz lepiej. Łajt łapie coraz dalsze backhandy i zawsze stara się mieć 4 łapki nad ziemią, chociaż nie zawsze mu to wychodzi. Jednym słowem trzeba będzie za jakiś czas skleić jakiś filmik z naszych teraźniejszych sportowych poczynań. Zaczynam zbierać materiały na kolejny Ventolinowy filmiczek, pewnie dodam go na ukończenie 3 miesiąca.

sobota, 2 listopada 2013

Pan Łapka - debiut na youtube

I właśnie tak mija nam 7 dzień od kiedy mam szkraba. Vento spędza dni na rozwałce i ładowaniu baterii. Poza tymi dwiema głównymi rzeczami uczy się nowych rzeczy i zasad od dobrego wujaszka Codyego.


Mały już bardzo ładnie reaguje na swoje imię. Naumiał się też już siadać, pacać i zwracać na mnie chwilkę swojej uwagi. W miarę już też ogarnia, że paru rzeczy nie może robić, a raczej ich gryźć. Jego misją życiową jest zjedzenie klatki Kłody.


Bardzo ładnie się szarpie. Na spacerach uwielbia mieć coś w pysiu, kiedy biega. Jak nie smycz to liście, albo jakieś inne syfy, które trzeba w mgnieniu oka wyciągać. Jakby ludzie nie mogli pójść kawałek dalej i wyrzucić do śmietnika. Nie no, po co, przecież to takie ciężkie jest.


Nie ma problemu z nowymi miejscami, wręcz uwielbia zwiedzać nowe tereny. Chociaż jeszcze za bardzo nie może, ale kolejne szczepienia już tuż, tuż i niedługo będzie mógł dalej i więcej się socjalizować.
Myślę, że należałoby już wrócić do tytułu tej notki

 
Po tych 7 dniach nastąpił progress. Z inicjatywy Łajta chwilę się pobawili. Z racji tej, że Cody jest lekko odchylony pod względem zabawy to bardziej sobie wspólnie pobiegali po domu. Kłoda nie jest typem psa, który lubi urządzać nawalanki, raczej woli zabawę właśnie jako dzikie gonitwy, ale kto wie może za jakiś czas się przełamie... :)) Chwilę później poszarpali się szarpaczkiem. Cody już chyba załapał, że mała pchła kręci się po domu i nigdzie się nie wybiera.


niedziela, 27 października 2013

Tajemniczy Pan V...czyli Vento!

Vento - Souffle Du Vent Vertical Limit.
m: Verti (Dance with me Dajavera)
t: Bright (Ever Bright of Maranns Home)
Urodził się 30 sierpnia 2013 i miał 420g.

Mały bardzo szybko się przyzwyczaił do nowego domu. Czuje się już u nas jak ryba w wodzie:))

Dzisiejszą noc przespał w klateczce. Na pierwszy spacerek po spaniu poszliśmy między 4-5.

Cody narazie stara się go ignorować.
Mam nadzieję, że już niedługo uda mi się skleić filmik i napisać trochę dłuższą notkę ;>

piątek, 18 października 2013

5 białych lat!!!

5 rocznica życia Kłody przypada na 21 października. Jak wybierałam szczeniaka spośród 3 chłopaków, padło na najgrubszego :P Był największym i najbardziej klopsowatym szczylem w miocie. Zawsze jestem ciekawa co by było gdybym wybrała innego, ale nie żałuję swojego wyboru :D
Cody w przeciągu tych 5 lat zrobił dużee postępy, patrząc chociażby 2 lata wstecz...Cieszę się, że chociaż doszliśmy do tego etapu, na którym teraz jesteśmy. Jestem z tego bardzo dumna, że udało mi się u niego wypracować wiele rzeczy, które kiedyś wydawałyby mi się niemożliwe. Wiele rzeczy oczywiście pozostaje do wyszlifowania, może się uda, a może nie. I tak będę zadowolona z mojego pieseczka, który ze zwykłego kanapowca, który chodził co najwyżej na 30 minutowy spacerek na flexi, zamienił się w sportowego psa  i lubi to robić.
Tak naprawdę to dzięki niemu poznałam ten wspaniały świat agility i dogfrisbee. Dzięki niemu poznałam 2 pasje, bez których teraz nie wyobrażam sobie życia. Jakby nie udało mi się namówić wtedy mamy na psa to nie wiem co by było. Chyba siedziałabym całymi dniami pod mostem, robiąc coś dziwnego :P Tak dla ścisłości, tata o Łajcie dowiedział się tydzień przed odbiorem. Na początku oczywiście było ostro, ale wszystko zmieniło się gdy wrócił tego dnia z pracy i przywitała go biała kuleczka, machająca ogonem na wszystkie strony.
Był bardzo grzecznym szczeniaczkiem. Byliśmy raczej przygotowani na wymianę mebli jak podrośnie, a mały terrierek obgryzł tylko pare uchwytów i krzesło, zajmował się swoimi gryzaczkami. Był oczywiście też bardzo szczwanym szczeniakiem, co mu zostało do teraz.
Może czasem na niego narzekam, ale taka już kolej rzeczy :P

Wszystkiego najlepszego Kłodo!
No i to by było chyba na tyle...:D